Radość przepełnia człowieka, kiedy się dowiaduje, że Bóg nie oczekuje od niego pieniędzy. Wokół tego tematu i nawiązania do zarządzania toczyło się dzisiejsze kazanie w jakże miły czerwcowy czas.
Moneta 5 złotowa, jako należąca do państwa, została nam przedstawiona jako symboliczna temu denarowi, który opisywał Pan Jezus i wydawał werdykt iż nie należy ona do Ojca. Porządkował sprawy światowe i boskie wskazując na przynależność.
Kapłan wyjaśniał, nawoływał, zachęcał by myśleć w kategoriach własności Boga: cały materialny świat należący do Niego i człowiek jako stworzenie. Z tego wynika prawdziwe miejsce człowieka na Ziemi jako zarządca dóbr.
Jednocześnie, nawiązaniem do Ewangelii z poprzedniego dnia przestrzegał w przypowieści o złych zarządcach winnicy, którzy nie dość, że nie wywiązali się z obowiązku w stosunku do właściciela, to jeszcze zabili jego syna licząc na dziedziczony majątek.
Jak trudno było się pogodzić księciu, jakim był tytułowany kardynał Sapieha czy wywodzącemu się z arystokratycznego rodu kardynałowi Macharskiemu z powojenną rzeczywistością utraty przez arystokrację ich majątków na korzyść zwykłych ludzi?
Wiemy to z opowieści o tych postaciach – nie mając zbyt wiele obdarzali innych swoim ubóstwem, zubożeniem się poniżej stanu tego, który z urodzenia im przypadał wierząc, prawdopodobnie, że byli tylko zarządcami na włościach naszego wszystkich Ojca.