Upalne wieczory lata rozluźniają atmosferę, ludzi, stany. W tym kontekscie przychodzi nam się zmierzyć z dzisiejszymi czytaniami o wygnaniu syna Abrahama z służącej Hagar oraz historię o wypędzeniu duchów nieczystych w świnie, które potem rzucają się ze zbocza i toną w wodzie.
Wyjątkowo niewiele było dzisiaj nawiązań do kardynałów, choć pełnia zrozumienia symboliki wody w Izraelu jako żywiołu oczyszczającego, niszczącego zło, ale jednocześnie niebezpiecznego rzuca jakby inne światło na rzeczywistość dzisiejszą i konieczne jakby się wydaje wczasy nad morzem.
Sprawa oczyszczenia wyłania się tutaj jakby głębiej zakorzeniona w XX wieku, w którym żyli i posługiwali kardynałowie. Można sobie pozwolić na krótką refleksję iż, aby dostąpić miłosierdzia, którego kult przypada jakby już na schyłek XX a raczej początek XXI wieku, należy najpierw przejść skruchę serca i oczyszczenie w pokucie. Czy te czasy były okresem wyrzucania złych duchów na wielką skalę?
Wracając z tej dygresji do kazania, zwraca się nam uwagę na fakt, iż Pan Jezus po oczywistym dobru, którym było wyzwolenie człowieka z demonów zostaje poproszony o opuszczenie okolicy. Trudno się przywyczaić do nowego życia, jeżeli wprawdzie były demony niedaleko i człowiek bał się opętanych, ale były też świnie…
Wprowadzając do wspólnego Eucharystycznego spotkania kapłan rozpoczął interesującym spojrzeniem na życie kardynałów Sapiehy i Macharskiego, a mianowicie, że należy naszą krakowską rzeczywistość rozpatrywać kluczem postaci św. Jana Pawła II.
Klucz ten, jak się dość oczywiście kojarzy z kluczami św. Piotra, odniesiony został do działania Osoby Ducha Świętego odróżniającą chrzest nasz od Janowego w dzisiejszym czytaniu. Na fali tego obcowania św. Jana Pawła II z Duchem Świętym, które pamiętamy m.in. w kapsułce „Niech zstąpi Duch” wychowało się pokolenie, które Papież umocnił, natchnął i oświecił wprowadzając w III tysiąclecie.
Zechciejmy zauważyć, jak dzisiejsza liturgia słowa przypominająca cuda po nałożeniu przez św. Pawła rąk na wiernych, znajduje odbicie w dzisiejszej rzeczywistości. Umocnione Duchem Świętym pokolenie obdarowane zostało darami – łatwość władania językami obcymi, rozeszli się na wszystkie strony świata głosząc przykładem życia ewangelię, wylany obficie duch proroctwa, szczególnie na Kościół polski.
Stało się to naturalnym następstwem uwolnienia z niewoli zaborów i okupantów, a także hekatomba dla grzechów oczyszczonych własną krwią odniesionych na wojnach – ofiarach, które doświadczyła Polska za czasów kard. Sapiehy.
Klucz ten wymyka się z logicznego rozumowania pozbawionego odniesienia do obrazu Tego Człowieka wpisanego w niewidzialny jakby rys serca. Figura, która dla wielu, również za granicą, stanowi obronę biało-czerwonych – miłość czysta, braterska. Czasami bez rozumu … działając, wymyka się wrogowi.
Dzień 2-go lutego zbiega się ze Świętem Ofiarowania Pańskiego i temat ten w dzisiejszym kazaniu dominuje nad innymi, łącznie ze znanym nam wspomnieniem kardynałów. Aczkolwiek, nie do końca, gdyż sprawa ofiarowania, a szczególnie świadectwa proroka Symeona, umacnia nasze rozumienie o namaszczeniu Dzieciątka na długo oczekiwanego Mesjasza, Króla królów.
Przemyka jakby ledwie zauważony fragment wypowiedziany przez kard. Stefana Wyszyńskiego do nowo wybranego papieża Jana Pawła II, parafrazując wypowiedź Symeona „Teraz, o władco, pozwól odejść słudze Twemu” dając nam instynktownie przesłanie o przekazywaniu władzy kościelnej pomiędzy osobami, które światowych zaszczytów nigdy nie doznały, ale jakby w planie opatrzności władzę otrzymały. Może zbyt daleko posunięte porównanie, ale trudno nie wspomnieć tutaj powszechnej famie, jakoby kard. A.S. Sapieha był niekoronowanym królem Polski.
Jakby gdzieś zgubiony wątek z czytania, iż Bóg w osobie Jezusa upodabnia się do swego stworzenia przyjmując ciało daje nam nowe zrozumienie władcy obejmującego swóje, kiedy jako dziecko zostaje wniesiony jako ofiara pierworodna do świątyni – domu swego ojca.
Już tylko żewny i kończący okres kolendowania śpiew „gdzie berło, gdzie twoje korony…” kieruje nas na odpowiedź znajdującą się oczywiście w obrazie Ecce Homo – w ręku trzcina, na głowie ciernie.
Z dnia na dzień znikła pandemia i w mig pojawiły się wybuchy bomb za wschodnią granicą utrzymując naród w strachu i ciągłym wycofaniu. Równie dobrze mogłoby to być sprawozdanie z którychś z dni Adama Chmielowskiego czy Adama Sapiehy, którzy wyłonili się w dzisiejszych modlitwach jakby bardziej na czoło przypominając nam, że trudności, które przeżywamy nie były im obce. Pierwszy żołnierz powstania styczniowego, drugi wytrwały nieformalny przywódca narodu w czasie wojny w kraju. Miłość do Ojczyzny, która wypływa z historycznych opowiadań skłania do refleksji, że często trwanie przy swoim bracie, swej ziemi, swej wierze wystarczy aby po latach ktoś pokochał te postacie i zechciał ich przyjąć jak swych duchowych przodków na krakowskiej ziemi.
Post, zwykle kojarzy się z końcem pączków i mniejszą porcją kiełbasy, lecz dzisiejszy koncert daje nam perspektywę nagrody piękna, dla tych którzy na modlitwie wytrwali. Jednocześnie, potęguje znaczenie człowieka, który uzbrojony w instrumenty smyczkowe czy strunowe, zręcznie szarpane, koi rozdygotane nerwy zwycieżając moce paliwa wybuchającego w rakiecie czy w silniku samochodu na skrzyżowaniu tuż za rogiem.
Kolejny raz, w coraz większym gronie trzeba odnotować, zbieraliśmy się wokoło Stołu Eucharystycznego trzymając w pamięci postacie ś.p. kard. Franciszka i Adama, jakby coraz bliższym nawet tym, którzy ich nie znali. Ponoworoczny nastrój ubogacała Ewangelia ze św. Jana „Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami”.
Dziś imieniny Pana Jezusa. Mało kto o tym pamięta, data przekładana z 1 stycznia (dnia obrzezania i nadania imienia), poprzez 3 stycznia ustanowiona przez kościół po 2 stycznia, również czczona w tej intencji… kiedyś. Tak się składa, że Jehoshua, hebrajski odpowiednik Jezus, oznacza „Jahwe jest zbawieniem”, zawierając Słowo Ojca w sobie i ucieleśniając je między nami dla naszego zbawienia. Tak pięknie w jedno się splata i ewangelia i tradycja, dająć jednocześnie nowy wymiar do naszych spotkań 2 dnia każdego miesiąca.
Trudno nie zareagować na zachęcenie kapłana podczas kazania, by z Eucharystii czerpać moc i w kościele przecierać oczy. Przetarciem takim może być kontekst udręk Kościoła w Polsce i kapłanów, regularnie obwinianych przez niezadowolony świecki stan.
Wspomnieniem z historii ś.p. kardynała Sapiehy są trudy sprawowania rządów, kiedy przeciwny mu był niejeden stan – czy świecki, czy niemiecki, czy nieszlachecki. Za to cierpiał.
Krótkie spojrzenie na obraz Ecce Homo tą refleksję pogłębia, iż nie pierwszy raz kapłan dręczony i katowany i że możliwe iż zwykły człowiek ponownie z Prawdą się mija, choć i głębokość uderzeń inny ma wymiar.
27.10.2021 o godzinie 21:00 w Radio Kraków Jolanta Drużyńska poprowadziła audycję – dokument historyczny z udziałem p. Magdaleny Marosz z Archiwum Narodowego w Krakowie i ks. prof. Józefa Mareckiego z UPJPII rozpoczynając wykład pięknym wprowadzeniem kardynała Wojtyły.
Radość, radość spotkania, radość obcowania, wspólnego jedzenia i przysmaków intelektualnych przyjmowania. Choć ukrywana pod płaszczykiem zmęczenia, mrówcza praca wydała długo upragniony owoc podsumowania życia i postaci kardynała jednocześnie łamiąc definitywnie szlaban, że jakby o Adamie cicho sza.
W swych korzeniach łączy nas Adam poprzez ojcostwo przyrodzone ze związku z Ewą i ten, kogo dziwi brak swiętości kardynała, niech współczuje również, że na ten brak cierpi również pierwszy Adam.
Zestaw historii i zasług nie pomieszczą tomiska wszak dziw aż bierze – życie to ponoć chwilka
Że był niezłomny i władczy nikt chyba wątpliwości nie ma jedynie co można dołożyć – chyba w pacierzu intencja
Mgliście wyłania się postać na gruzach i wojennych zgliszczach iście to by była historia jakby błogosławionym Adam wstał
Dopóty jednak wspólnota nie zgodzi się z tym jednolicie dopóki kocha nas Adam, że powiem tak jakby skrycie.
Ażeby cała historia nie stała się jak ulipek, przytoczę dzisiejszą przystrogę prorokom grobowców nie buduj, których uciskali dziadkowie.
Na podsumowanie takie kołacze mi zdanie: Nie w takcie umierać ale w nietakcie żyć w Krakowie, w parafii, w domu, które miały w zamyśle nie sierocińcem dla dobrze wychowanych dzieci ale realnym miejscem spotkania dla młodzieży i dorosłych pod sztandarem krzyża być.
Kto to napisał zapytasz? Charakteru nie zdradzi czcionka Nastroju nie odgadnie kaligraf Nie wyszukasz tez na ifonie chociażbyś oczy miał w goglach Wyciagnij kartkę papieru Mniej więcej czasami powie a potem zwykłym listowiem pocztowym wyślesz znajomym
Kto takiego ducha ma w sobie? Pod tarczą orła go szukaj jak nie ma to patrz na jerzyka dziecko z pokolenia JP2 co jabłka Adama dziś szuka.
Czytanie na 14-10-2021 (Łk 11, 47-54) Jezus powiedział do faryzeuszów i do uczonych w Prawie: „Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców; gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona. Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli”.
Kolejne modlitewne spotkanie tym razem z akcentem muzycznym w formie koncertu zespołu Akademii Muzycznej po Eucharystii. Czasami wydaje się dopiero gdy coś odzyskamy, że bardzo dawno nie mieliśmy z czymś kontaktu. Tak miało się wrażenie z dzisiejszym koncertem, który po dłuższym czasie zamkniętych teatrów, filharmonii i scen wniósł ożywczy, choć dobrze znajomy, powiew kojących muzycznych fal. Z nadzieją zanosimy modlitwy aby doczekać momentu, kiedy oficjalnie będziemy mogli modlić się o wstawiennictwo kard. Adama Sapiehy i kard. Franciszka Macharskiego, momentu kiedy 'oficjalnie’ będą oni mogli działać w Kościele. Na ten moment niech nas otaczają i stróżują nad naszą okolicą tak jak to robią nasi ukochani Aniołowie Stróżowie, których dzisiaj obchodzimy święto.
Kolejne spotkanie przy Eucharystycznym stole przyniosło refleksję nad dzisiejszym Słowem Piotra, zachęconego do połowu ryb w momencie, gdzie jako wytrawny rybak wiedział, iż nic nie złowi. Ale odpowiada Jezusowi, iż pomimo tego że całą noc łowili na próżno, na Jego Słowo wypłynie i zarzuci sieć. To jakby uniżenie rozumu i wywyższenie wiary w Słowo Boga, tak bardzo potrzebne i dziś. Przypomina się również Encyklika św. Jana Pawła II Fides et Ratio, traktująca o relacji rozumu i wiary. Przywołując św. Jana Pawła II oraz tych za których zanosimy modlitwy kard. Sapiehę oraz kard. Macharskiego przychodzi również uświadomienie, że wspólnie z abp. Baziakiem posługując na krakowskim biskupstwie razem sprawowali ten urząd przez prawie 100 lat. Jaki burzliwy był ten wiek dla Polski oddaje fakt, iż w tym samym okresie tytułując się głową państwa polskiego stanowiska zajmowało 18 osób, z czego 5 na uchodźstwie w Anglii. Naturalnie pojawia się istotny wątek ciągłości sprawowania władzy duchowej przy rozbiciu czy niestałości władzy administracyjnej. Pewnego rodzaju uspokojeniem w tych rozważaniach stanowi jeszcze raz obraz Ecce Homo ukazujący tego, który zarówno władzę duchową jak i królewską otrzymał od Tego, który władny był tą władzę dać, choć taki styl sprawowania władzy jaki reprezentował nie każdemu odpowiadać będzie i dziś. To się niestety nie zmieniło.
Grupa ludzi modlitwy rozpoczęła dzisiaj cykl Eucharystii w intencji beatyfikacji kard. Adama Sapiehy i kard. Franciszka Macharskiego. Postacie, których wkład w trwanie i rozwój Kościoła, szczególnie krakowskiego, wydaje się jakby oczywisty.
Rozum naturalnie domaga się pewnego podziękowania, cząstki pośmiertnej chwały i uznania dla tych osób.
Jedynie spojrzenie na obraz Ecce Homo cofa w tej refleksji do punktu, w którym Bóg – Człowiek odbierał to, co świat sam z siebie chętnie da: powrozy, biczowanie, koronę cierniową, dla śmiechu dla króla purpurowy płaszcz. Taki człowiek.