Syci i jeszcze pod wrażeniem Świąt Bożego Narodzenia spotykamy się na Eucharystii w Ecce Homo. Niewielu z nas chyba przypuszczało, że odprawiający kapucyn wystrzeli w niebo race swoich myśli tak jasnych i barwnych, że choć na chwile Kościół zamilknie. Jednocześnie jego życzenia, aby na polskim niebie zabłysły gwiazdy świętych ukazuje łagodność franciszkanina i dobro płynące z jego ust.
Zechciejmy popatrzyć na te ognie świetnych myśli.
Wyjście z czytań o św. Janie Chrzcicielu, do którego starsi kapłani kierowali swych posłów z pytaniem kim jesteś? Z tym pytaniem przychodzą i pytają, żądają – daj znak.
Tak i my za przewodnictwem kapłana pytamy ś.p. Adamie Sapieho – kim jesteś i prosimy Boga aby dał znak, jeśli chce, świętości czyli potrzebnego nam cudu, byśmy uwierzyli, że i kard. Sapieha i kard. Macharski są świętymi z Tobą Ojcze w niebie.
I tak przychodzi pewien trop myślowy na piszącego, którego od nikogo nie słyszał i nigdzie nie czytał, że kard. Adam Sapieha mógłby odpowiedzieć dokładnie jak św. Jan Chrzciciel. Księciem nie jestem. Niekoronowanym Królem Polski nie jestem. Kardynałem nie jestem. Prorokiem nie jestem. Natomiast idę przed tym, który będzie większy ode mnie. Patrzcie na chłopaka z Wadowic, w którym widzę godność, jakiej sam mu nie mógę dać ani się z nią równać. Pomazanieć papież Polak.
Wracając do kazania, kapłan uderza w trudny ton: Nikt nie jest święty tylko sam Bóg, ale to właśnie On pragnie abyśmy byli świętymi. Czyż to nie my potrzebujemy uświęcenia aby przecierając oczy i uświadamiając sobie kim kapłani byli i są dla nas aby zrozumieć ich świętość i urząd, władzę przy boku Boga. Czyż to nie wystarczy aby zmazać ich ewentualne winy w naszych oczach? Może modlitwa pozwoli nam zobaczyć w postaci kard. Franciszka Macharskiego, wskazującym jasno po kim idzie, klamrę zamykającą objawienie świętości Boga w Janie Pawle II…
O gwiazdo betlejemska, zaświeć na niebie polskim i dodaj nam światła abyśmy zrozumieli słowa kapłana, iż jeżeli w nas i nami rządzących nie ma Jezusa to stajemy się anty-chrystami. Trudne to słowa i ciężka mowa aby nikogo nie urazić wiedząc skądinąd, że Bóg każde swe dziecko kocha. Z pomocą przychodzi cudownie namalowany przez Św. Brata Alberta obraz Ecce Homo, na którym jasno przed nami widnieje stan, w którym Jezus jest w naszych sercach: pobity, poraniony, udręczony i poniżony do poziomu gorszego niż sługi, cichy i pokorny cierpi w nas.
Pewnej mistyczce objawia pan Jezus przed laty dzień imienin. 2 stycznia.
Nikt o tym nie wspomniał…