Początek adwentu, pełnia księżyca, nowy Arcybiskup… wydawałoby się, iż nastaje początek… gdyby nie zalane mgłą miasto zwiastującą zimę. W tym kontekście przyszło nam przyjąć naukę kapłana o nowym porządku, do którego mamy się w adwencie przygotować, jako że czekamy na przyjście Jezusa Króla, a wraz z nim powitać nowe (stare) prawa panujące w przyrodzie. Mowa o wilku, który ma zamieszkać z barankiem i panterze leżącej z koźlęciem.
Kapłan szybko zachęca do wielu dogłębnych rozważań, jednym z nich właśnie oczekiwana zmiana utartego schematu myślenia i postępowania, w którym jeden człowiek utrzymuje życie kosztem drugiego. Należałoby wrócić do raju, gdzie panowało szczęście i wyciągnąć z tego paralelę, iż tak będzie przy ponownym przyjściu Chrystusa.
Jednocześnie kapłan jakby sprowadza nas do chwili obecnej i radości Jezusa na Eucharystii z naszej obecności, zgromadzonych wokół Niego.
Trudno przyjąć te słowa w kontekście dzisiejszej powszechnie panującej zgnuśniałości, lecz wystarczy spojrzeć wstecz na czasy urzędowania kard. Adama Sapiehy, który trwał na fotelu arcybiskupa pośród okupacji, biedy, oskarżeń i ze wszech stron ucisku. Widzimy jasno, iż obecny stan mógł uznać jako conajmniej duży krok w kierunku raju. Niemała w tym zasługa posługujących w Sanktuarium Sióstr Albertynek, które swoją modlitwą, pracą i ofiarą zapewniają nam wspaniałą atmosferę do przeżywania Eucharystycznych uniesień, za co im się po raz kolejny dziękuje.
Liście opadły z większości drzew i soki wracają do korzeni z konarów. Kapłan głosi nadzieję, że mimo wszystko ze starego pnia może wyrosnąć nowe życie tak, jak mówi dzisiejsze czytanie: wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści odrośl z jego korzeni. Popatrzmy jak Adam ze starego korzenia Sapiehów musiał obumrzeć, aby powstał Wojtyła, późniejszy papież i może zakwitnie w nas nadzieja, że przyjście Pana niedługo i słowo wypełnia się, choć potrzeba czasu i własnej ofiary aby to zauważyć.
Niech ta nadzieja nie pozwoli nam zakopać się wśród liści i zasnąć w zimowy sen.
2025.12.02 KRK